Utną mi nogę.

Kłaniam się nisko, mili Państwo, witam na mej Magjepsji!

     Dnia dziewiątego miesiąca września roku pańskiego dwa tysiące czternastego pogoda była okej, humor był okej, zdrowie nie do końca, więc całą swoją frustrację postanowiłam zmienić na energię nieco bardziej pozytywną i przelać do Internetu, zatem et voila, oto jestem. Faktem równie interesującym zapewne jest, że nie byłam w szkole, a na obiad nie było pomidorówki, postanowiłam więc zamieścić go na swoim blogu ku Twej uciesze, drogi Czytelniku.
     A teraz zupełnie serio.
     Macie czasem taki dzień, kiedy przepełniają Was ogromne, najogromniejsze złoża energii i chęci do działania, inspiruje Was nawet komar na ścianie, wszystko zdaje się wręcz krzyczeć "to ten dzień, by zrobić coś kreatywnego" i brakuje jednego, jedynego, malutkiego elementu, by właśnie zabrać się do roboty? Ja mam ostatnio takie dni często i zazwyczaj tym elementem jest brak możliwości. Dajmy na to przykład, po bardzo smutnym i niekończącym się okresie "artblocka", jak grom z jasnego nieba spadły na mnie pomysły na fotografowanie. Portretów w dodatku, do których zawsze pałałam szczerą niechęcią. Nawet pogoda była w sam raz(!). I co? I niestety, zostałam uziemiona w domu, najpierw przez brak autobusów o odpowiednich porach w okresie wakacyjnym, teraz przez dwa nowe przedłużenia rąk i uciskową przyjaciółkę na kolanie. Mam ochotę krzyczeć do całego świata o tym, jaki jest do bani. Mam ochotę wrzeszczeć do Karmy, że jest samicą psa bez serca i sumienia, chociaż w nią nie wierzę.
     I teraz kolejne pytanie do Ciebie, drogi Czytelniku, o ile oczywiście na pierwsze odpowiedziałeś twierdząco. Co robisz w taki dzień? Potrzebuję pokładów inspiracji na ten czas, nuda pożarła mnie już praktycznie w całości, pozostawiając tylko moje poirytowanie.
   

Z ogromną niecierpliwością czekam na odpowiedzi.
Pozdrawiam gorąco.
Podpisano Ryszarda Maria Pierwsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz